FANDOM


9. Smok o barwie srebra

03 października 2248 roku (Późno w nocy):

Bohaterowie leżeli poobijani na ziemi. Kobieta próbowała się pozbierac, jednak poczuła ogromny ból w momencie, kiedy próbowała wstać.

Rosemary: Cholera! Silny jest!

Otrzepała swoje ubrania i pewnie stanęła na przeciw bestii.

Vincent: Masz pojęcie, co to może być!?

Rosemary: Nie. Ale zaraz z miłą chęcią się przekonam. BULLET ANT STINGMULTIPLE - FOR.

Po zewnętrznej stronie jej nadgasrtków wyrosły po dwa duże, brązowawe żądła. Wystrzeliła nimi w kierunku gada. Jej atak okazał się jednak daremny. Jadowite ostrza odbiły się od łap kreatury, nie zadając jej przy tym najmniejszych obrażeń.

Rosemary: A więc tak, jak myślałam. To nie jest mimikra. To jest rzeczywiście żywy kamień.

Olbrzymi potwór zamachnął się, chcąc ją rozgnieść. Wampir podbiegł do kobiety i usunął ją w porę z drogi kolizyjnej.

Rosemary: C-co Ty wyprawiasz!? Ja sobie bez problemu...

Vincent: Nie czas na to! SECRETS OF BATS - WINGS.

Z jego ramion wyłoniły się czarne, jak smoła skrzydła, a sam Wampir uniósł się w powietrze.

Vincent: WINGED SORROW. Łykaj to, potworze!

Z ogromną siłą, w nadludzkim tempie machnął skrzydłami, tworząc tym potężny wiatr. Stworzenie jednak nie dało się we znaki i zniwelowało kolejny atak.

Vincent: A więc tak chcesz pogrywać!? Okej! ECHOLOCATION'S VOLUME.

Z jego ust wydostał się pisk o bardzo wysokiej częstotliwości. W skałach tworzących monstrum pojawiły się niewielkie pęknięcia.

Rosemary: To działa! Powtórz to! W tym czasie ja...

Potwór próbował uderzyć ją z całej siły kamiennym ogonem. Kobieta odskoczyła w ostatniej chwili.

Rosemary: Przeklęte bydle! FALLING BLACKNESS.

Po pomieszczeniu rozproszył się czarny gaz. Otaczał on powoli ciało kreatury, próbując dostać się do jej dróg oddechowych. Wtem smok uniósł się, aby uniknąć bezpośredniego kontaktu z gazem.

Rosemary: Próżny Twój wysiłek. Gaz i tak powinien już przejść przez Twoje szczeliny i...

Casper: WINGED SORROW.

Z jeszcze większą siłą, niż Vincent, zamachnął skrzydłami. Vincent i Rosemary zostali ponownie wbici w regały, a trujący gaz rozproszony.

Rosemary: Cholera! Jeszcze kilka takich uderzeń i coś mi złamie! A on zwyczajnie... Skopiował Twój atak!

Vincent: Też to zauważyłem! A nasze moce ledwo co na niego działają! Niech to szlag!

Monstrum, w bardzo szybkim tempie, zbliżało sę do bohaterów, próbując zadać im cios. Ci jednak zwinnie unikali jego ataków. Stworzenie zdenerwowało się.

Casper: WATER INFINITY.

Woda z fontanny unosiła się i powoli formowała w wodne strumienie, skupione pod ogromnym ciśnieniem.

Rosemary: Posiada prawo własności wody! Cholera!

Vincent: A więc to jest kontrolowanie żywiołów, o ktorym mówiłaś!?

Rosemary: Zgadza się!

Wodne strumienie wystrzeliły w ich stronę. Bohaterowie odskoczyli. W miejscu, w którym stali, woda stworzyła dziury na wylot w podłodze.

Vincent: Co za ogromne ciśnienie wody... Jak mamy zwalczyć coś, co potrafi kontrolować byty dookoła!?

Rosemary: "Cholera! Nie przygotowałam się na to! Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji!"

Wisteria: Gargulec.

Zbliżyła się do Vincenta i Rosemary, którzy byli bardzo zdziwieni jej obecnością w bibliotece. Dziewczyna miała bardzo spokojną twarz.

Vincent: Wisteria!? Uciekaj stad! Tu jest niebezpie...

Wisteria: Od około dwudziestu lat nie widziałam Gargulca. A tu proszę. Cały czas był jeden pod nosem. To takie...

Gargulec próbował ją uderzyć.

Wisteria: Nie kawai. SECRETS OF REPTILES - STRENGHT

Zniwelowała atak Gargulca jedną ręką. Rosemary i Vincent byli zaskoczeni.

Rosemary: "Ale... Ale jak ona to zrobiła!? Czyżby potrafiła się posługiwać podobnymi zdolnościami, jak Wyvern i Viper!?"

Wisteria: Nie zrozum mnie źle, Rosemary. Nie chce być w żadnym wypadku wredna, nie chcę być chamska. Po prostu to nie jest walka dla kogoś, kto posiada tylko prawo własności toksyny... Ja go pokonam.

Rosemary: Idiotko...

Dziewczyna pobiegła w stronę Gargulca w nadludzkim tempie. Zadała mu cios w łapę, krusząc przy tym znaczną jej część. Smok stracił równowagę.

Vincent: Ona jest niewiarygodna!

Spoglądał na nią z podziwem. Rosemary zrobiło się głupio. Zaczerwieniła się.

Rosemary: "Racja. Znam dwa tysiące osiemdziesiąt jeden ataków opartych na prawie własności toksyny... I na co to wszystko, skoro nawet w takiej walce nie potrafię być wartościowym przeciwnikiem!? Cholera! Nienawidzę bezsilności!".

Wstała i szła w kierunku walczącej Wisterii.

Vincent: Co zamierzasz!?

Rosemary: Jest jeszcze jedna rzecz, którą mogę zrobić. Teoretycznie, to jeden z ataków, którego niszczycielskiej mocy nie jestem w stanie kontrolować... Ale być może czas się tego nauczyć.

Wisteria: Rose, nie rób głupot! Poradzę sobie!

Skruczyła kolejną część ciała potwora.

Rosemary: Spokojnie! Nie obawiaj się! Zakończę to w jednej chwili tworząc niewielkie skażenie biologiczne.

Wisteria: Nie musisz! Dam sobie radę!

Rosemary: "Nie chciałam się do tego porywać... Ale w taki sposób wykończę go od razu i nikt już bardziej nie ucierpi." Odsuńcie się wszyscy! Jestem w stanie tworzyć skażenia biologiczne na podstawie symbiozy w ciele z wieloma drobnoustrojami... Ale nie jestem w stanie tego kontrolować. PLAUGE OF JUSTINIAN.

Wisteria: Przestań! To nie... Cholera!

Rozzłościła się. Ciało Rosemary wytworzyło czarną chmurę drobnoustrojów. Już z daleka było czuć od niej fetor śmierci. Vincent w nadludzkim tempie odsunął się od kobiety. Wisteria również próbowała uniknąć kolizji z gazem, jednak poślizgnęła się i upadła na ziemię.

Wisteria: A niech to... To takie nie kawai.

Rosemary: Wisteria!

Chmura otoczyła ją i Gargulca. Kobieta podbiegła do dziewczyny i starała się ją wynieść spod wpływu śmiercionośnej chmury. Było tam takie stężenie bakterii, że niedochodziło do nich nawet światło. Ciało Wisterii nabierało powoli czarnego koloru.  Kobieta zrezygnowała z transportowania Wisterii w bezpieczne miejsce i położyła ją na ziemi.

Rosemary: ANTITOXIN.

Tym razem jej ciało zaczęło wytwarzać biały gaz, który wybił wszystkie drobnoustroje w pobliżu i zanegował ich działanie na Wisterii.

Rosemary: Wisteria! Powiedz coś, proszę!

Wisteria: Jesteś... Naprawdę czasami... Taka... Głupia, Rose.

Rosemary: Przepraszam! Ja tylko chciałam pomóc!

Wisteria: To spójrz na niego.

Wyczerpana wskazała ręką na Gargulca. Kobieta nie mogła uwierzyć własnym oczom. Drobnoustroje nie wyrządziły mu najmniejszej szkody.


Wisteria: Skażenie biologiczne na nic się nie zda, kiedy są... podczas przemiany... Wybacz, nie mam już siły.

Rosemary: "Trudno, żebyś ją miała. To specjalnie zmodyfikowane bakterie, które traktują lifeart, jako pożywienie" Co ja najlepszego zrobiłam... Teraz rzeczywiście polegniemy.

Popłakała się. Podszedł do niej Vincent i położył rękę na jej ramieniu. 

Vincent: Mówiłem Ci już, abyś czasami schowała swój honor do kieszeni i przestała uważać się za najlepszą i najsilniejszą... Pomyśl o tym na przyszłość.

Wzbił się w powietrze i ruszył na przeciw bestii. Rosemary spojrzała na niego zdziwiona. Po jej twarzy pociekła ostatnia łza. Nagle zemdlała. Śniła. Siedziała na trawie, gdzie wokół było pełno drzew. Niebo było szare, a lało z niego, jak z cebra. Na przeciw kobiety siedziała Evangelina.

Rosemary: Pada... Czemu pada?

Evangelina: Zadaj to pytanie sobie, nie mnie.

Rosemary: W dodatku jest tak ponuro.

Evangelina: Nie powinno Cię to w tym momencie dziwić. Jesteś zdruzgotana, a ten świat jest tylko Twoją projekcją

Rosemary: Racja... Jestem zdruzgotana. Czasami bywam taką idiotką i przez moje płytkie decyzje inni narażeni są na niebezbieczeństwo... Jestem....

Evangelina: Naprawdę, powinnaś czasami posłuchać tego chłopaka.

Usmiechnęła się do niej lekko

Rosemary: Evangelina... Swoją drogą, czemu pojawiasz się w takim momencie?

Evangelina: Bo zaufałaś swojemu sercu i dotarłaś do biblioteki. A ja przybyłam, aby wytłumaczyć Ci, co masz odnaleźć.

Rosemary: A więc Ty rzeczywiście jesteś...

Evangelina: Zgadza się. Ale nadal nie przyszedł czas na głębsze wyjaśnienia. Wszak nie mamy go dużo. Musicie odnaleźć srebrny miecz. Tylko on pozwoli Wam dokonać tego, czego nie potrafili inni. 

Rosemary: Rozumiem.Srebrny miecz. Przekaże to Vincentowi, kiedy tylko upora się z tym stworem... Cóż, jeżeli w ogóle się upora, bo przez moją głupotę... A tak właściwie, to znów Twojemu pojawieniu towarzyszy straszny ból głowy.

Uśmiechnęła się do Evangeliny i ją przytuliła. Kobieta zdziwiła się, lecz po chwili zrobiła to samo.

Rosemary: Ale jeżeli mam płacić bólem głowy za każde spotkanie z Tobą, niechaj tak będzie...

Spojrzała na nią z łzami w oczach.

Rosemary: Ja... Tęsknie, Eva.

Evangelina: Więc nie jestem sama.

Zaśmiała się. Rosemary uśmiechnęła się lekko. Kiedy chciała przytulić ją ponownie, jej pryjaciółka stanęła w płomieniach.

Evangelina: A więc kończy się wytrzymałość Twoich synaps. Nie obawiaj się, Rose. Ten Wampir posiada taką moc, że mógłby góry przenosić. Pokona tego Gargulca. Wierzę w niego. Ty także to zrób... Rose.

Sen skończył się, a Rosemary się obudziła. Spojrzała na Wampira, który zadawał zaciekłe ciosy Gargulcowi. Nagle bestii odkruszył się kawałek skrzydła.

Rosemary: "Z grubsza, pewnie masz rację. I tak też zrobię... Eva."

Uśmiechnęła się do siebie, po czym wstała, uniosła Wisterię na ręce i skierowała się z nią do wyjścia.

Rosemary: Nie będzie dla Ciebie przeszkodą, jeżeli przetransportuję Wisterię do salonu i opuszczę Cię na chwilkę?

Vincent: Nie, dam sobie radę...

Ułamał Gargulcowi kawałek zęba. W tym momencie, stwór niemiłosiernie się zdenerwował. 

Casper: Water Orb.

Woda z fontanny unioła się i zamieniła w kulę kręcącą się wokół własnej osi. Leciała ona w kierunku Vincenta.

Vincent: Takim sposobem mnie nie pokonasz. WINGED SORROW.

Za pomocą skrzydeł stworzył podmuch, chcąc rozproszyć kulę. Ta jednak zniwelowała jego atak i nie zmieniła trajektori lotu. Pomimo tego, Vincent zdołał uniknąć ataku Gargulca.

Rosemary: Naprzeciw tak szybkiego ruchu obrotowego podmuch wiatru na nic się nie zda.

Odłożyła Wisterię w bezpiecznym miejscu i zbliżyła się do pola walki.

Vincent: Nie miałaś czasem zanieść Wisterii w bezpieczne miejsce?

Rosemary: Wiesz, może moje moce nie są w stanie się mu przeciwstawić... Ale mogę poprowadzić Twoje tak, że go pokonasz.

Vincent: Ehhh. Wybacz... Posiadam wiedzę teoretyczną z fizyki, ale w praktyce...

Rosemary: Dupek. Nikt nie jest idealny. Masz się za najlepszego i wszystkowiedzącego!?

Uśmiechnęła się. Na ustach Wampira także pojawił się uśmiech.

Rosemary: Skup się na jego skrzydłach. Fakt, że lata, jest problematyczny.

Vincent: Rozumiem. ECHOLOCATION'S VOLUME.

Z jego ust ponownie wydostł się pisk o bardzo niskiej częstotliwości. W ciele Gargulca pojawiło się jeszcze więcej szczelin.

Rosemary: W końcu skończą mu się zasoby elemart i fightart. Wtedy ja przejdę do ataku. Pokonam jego pierwotną postać bez problemu, dlatego osłab go tak, żeby jego transformacja zniknęła.a.

Vincent: Transformacja!?

Rosemary: Wszystkie stworzenia posiadające lifeart są wysoce inteligentne i humanoidalne... To na pewno nie jest jego prawdziwa postać. To atak, taki sam, jakiego użyła Wisteria, pełne prawo własności bestii.

Wampir przeraził się, kiedy przypomniał sobie walkę z Wisterią. Czuł teraz o wiele większą trwogę stając na przeciw bestii dysponującej podobną mocą.

Vincent: Wisterii nie pokonałem...

Rosemary: Dlatego czas...

Nagle Vincent w nadludzkiej prędkości przeleciał obok Rosemary i z niemiłosierną siłą został wbity w ścianę. Słychać było głos łamiących się rzeber. Gargulec zaczął się śmiać.

Casper: Jesteście przekomiczni. 

Wampir i Bazyliszek byli zdziwieni przemową potwora.

Rosemary: "Tak, jak podejrzewałam. Jest wyższą formą życia." Co Cię tak bawi!?

Casper: Porównujecie mnie do tej niewiasty, z którą się wcześniej bawiłem!? Zabawne. Naprawdę myślicie, że przeciwko któremukolwiek z was użyłem pełni swoich mocy!? Jesteście żałośni i puści. Zademonstruję Wam pełnię swoich możliwości. ETERNAL LAKE.

Woda, która wcześniej unosiła się w powietrzu, opadła na kafelkową podłogę, rozlewając się po całej sali. Stworzyła równą, wodną taflę. Ziemia zatrzęsła się przez moment.

Rosemary: Co zamierzasz!?

Casper: Powiedziałaś wcześniej, że posiadam prawo własności wody. Nie jest to jednak jedyne prawo własności, jakie posiadam. Wiesz, co można robić, kiedy posiadasz kilka praw własności!?

Rosemary: Co zamierzasz!?

Spojrzała pod nogi, a następnie rozejrzała się wokół. Była zaniepokojona.

Casper: Prawo Własności Litosfery. Jestem w stanie kontrolować układ powierzchniej warstwy skorupy ziemskiej. Jednakże, to nie moja moc Was zabije. Będzie tylko przekaźnikiem.

Rosemary: Co masz na myśli!?

Gargulec powrócił do humanoidalnej postaci i uśmiechnął się złowieszczo.

Casper: Ta fontanna jest ogromna, wiesz? Znajduje się w niej bardzo dużo wody. Zastanów się, na jaką powierzchnie mógłem ją rozlać. Poza tym, kontrolowanie litosfery pozwala mi na wydobywanie pewnych pierwiastków na wierzch. Połącz wodę i odpowiednie pierwiastki i będziesz miała wynik.

Spojrzał złowrogo, po czym się zaśmiał. Kobieta miała przerażoną minę. Bardzo szybko podbiegła do Vincenta, a następnie do Wisterii. Uniosła ich i wspięła się z nimi na poniszczone regały. Woda bulgotała.

Casper: Tak, jak myślałem. Spostrzegawcza jesteś.

Rosemary: Opiłki żelaza w wodzie i rozmieszczenie jej aż do miejsca uskoków magnetycznych. Świetny przewodnik dla piorunów, prawda?

Gargulec znowu się zaśmiał.

Rosemary: Nurtowało mnie od początku, dlaczego nie dochodzi do interferencji mocy w tej bibliotece. Byłam przekonana, że jest tu zwykłe pole magnetyczne, inne, niż na zewnątrz. Potwierdzałoby to teorie o technologi. Ale użyłeś mocy na taką powierzchnię i nie wydarzyły się żadne anomalie, nie doszło do zwiększenia Twojego ataku lub jego wygaszenia. Użyłeś go precyzyjnie. Byłam więc przekonana, że to Ty swoimi mocami zaburzasz pole. Ale obudziło to we mnie kolejne pytanie. Skoro tak, to czemu nie usmażyłeś nas od razu? Wniosek jest jeden... I budzi on ostatnie pytanie, tym razem nie retoryczne... Kto jest tu z Tobą!?

Gargulec ponownie zaśmiał się.

Casper: Uroczo. Jesteś tak inteligentna, że aż ciarki mnie przeszły. Jednakże co do tej drugiej osoby... 

Vincent: Casper...

Spojrzał obolały na Gargulca. Kamienny chłopak zaniemówił.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki