FANDOM


4. Przebudzenie bestii

01 października 2248 roku (Wieczorem):Edytuj

Wisteria powoli szła w stronę Vincenta.

Wisteria: "Wybacz, Vincencie. To wszystko przez tamten niefortunny dzień. To on zmienił mnie w taką bestię. Niegdyś nie byłam taka. Ale kiedy tylko wraca ten strach, jest tak potężny, tak mocno kłuje w sercu, że ja... Nie potrafię nad nim zapanować... Przepraszam."

Przyspieszyła.

Wisteria: Stworzenia Twojego pokroju nie mają prawa istnieć. A ja jestem tutaj, aby Cię zgładzić. AQUA REGIA.

Z jej dłoni wytrysnęła pomarańczowa substancja. Leciała w kierunku Vincenta. Chłopak odskoczył.

Alladin: "Aqua Regia... A więc potrafi używać wody królewskiej. Kiedy tylko go pokona, powinienem ją zgładzić. Stanowi nie lada zagrożenie dla mnie i mojego rodzeństwa. Ataki tego typu powinny zostać zapomniane dawno temu."

Podszedł do poległych braci. 

Alladin: To żałosne.

Alibaba: Wiemy. Przepraszamy.

Leżał na ziemi. Usiłował zatamować krew upływającą z rany po utraconej kończynie.

Alladin: Licantrophia nie pokryje kosztów Waszego leczenia, jeli nie pokonamy tego Wampira. A Ojciec niemiłosiernie zdenerwowałby się, gdyby był narażony na koszty przeszczepu Twojej kończyny i leczenia go... I z tego względu zapewne nie zgodziłby się na to.

Alibaba: Przepraszam...

Alladin uderzył go w twarz i zrobił poważną minę.

Alladin: ENERGY BALL.

Przyłożył kulę do rany Alibaby, wypalając ją. Dżinn bardzo głośno krzyczał. Kiedy Alladin skończył, krew przestała się lać.

Alibaba: Ale... Dlaczego? Myślałem, że my...

Alladin: To źle myślałeś.

Alibaba spojrzał na niego ze zdziwieniem w oczach. Wstał z ziemi i nabrał powagi.

Alibaba: Usuńmy go jak najszybciej i wracajmy.

Alladin: Nasz wysiłek jest zbędny. Ta dziewczyna przewyższa nas wszystkich. Świadczą o tym w szczególności Wasze rany. Chociaż twierdzę, że w tym przypadku, to stan przejściowy, efekt uboczny jej rozdwojonej osobowości. Jednak bez wzgledu na to, wydaje mi się, że zabicie Wampira możemy jej pozostawić

Alibaba: Rozumiem. Zaufam Twojej Intuicji. 

Spojrzał na trzeciego brata.

Alibaba: A co z Alisharem?

Alladin: Moje możliwości tutaj się kończą. Nie potrafię leczyć. Ale oddycha, prawda? A więc pomimo tak dotkliwych ran, nadal żyje.

Alibaba: Tak, ale długo może tak nie wytrzymać. Powinien znaleźć się w szpitalu, najlepiej w Licantrophi...

Alladin: Nie ma mowy.

Alibaba: Ale...

Alladin: Gdyby Licantrophia zobaczyła Was w tak ciężkim stanie i dowiedziała się, że Wampir jest nadal wśród żywych, uznaliby Was za bezużytecznych i zostalibyście straceni.

Alibaba: A więc co mamy robić?

Alladin: Ta dziewczyna... Ona także potrafi leczyć. Patrząc na to, w jaki sposób opatrzyła ich rany, oprócz silnych zdolności ofensywnych, posiada także doświadczenie medyczne, a także potrafi używać ataków leczniczych. 

Alibaba: Ale jak ją zmusisz do leczenia Alishara?

Alladin: Niech tylko pokona Wampira. Wtedy przystąpię do kolejnej strategii.

Dziewczyna nieustannie próbowała trafić kwasem chłopaka. Vincent nieustannie unikał zderzenia. Był już jednak wycieńczony.

Vincent: "Jak tak dalej pójdzie, spali mnie tą substancją. Muszę szybko coś wymyślić, bo inaczej będzie źle. Nie chcę tylko robić jej krzywdy."

Wisteria: Unicestwię Cię. A Ty, pomimo tego, powstrzymujesz się, prawda? Jesteś idiotą. Wielkim idiotą... Zważasz na drugą osobowość, która jest słodka i miła. Zapewne po tym, jak Cię zabiję, znów zapomnę o słowie Wampir i stanę się taka, jaka byłam wcześniej... Ale nie pozwole Ci tego dożyćCONJUNCTION OF REPTILES'S SECRETS.

Pojawiły się duże połacie kurzu. Przez moment nie było nic widać. Kiedy opadły, wyłoniła się z nich ogromna, fioletowawa kreatura, która zamiast nóg, posiadała trzy ogromne tłowia węży, zakończone głowami.

Wisteria: Słyszałeś niegdyś o pełnym prawie własności bestii? Prawo, które nie nadaje indywidualnych cech stworzeń, a wszystkie naraz. W tym momencie, nawet Rosemary, która zna tak różnorodną paletę ataków, nie może się ze mną równać. Z nich wszystkich, ja, jako jedyna, opanowałam pełne prawo. Po raz pierwszy prezentuję to przed kimś. Poznaj mój majestat.

Pełzła w stronę Vincenta. Emanowała od niej tak poteżna energia, iż grunt pod nią załamywał się. Nagle uderzyła jednym z ogonów chłopaka w brzuch. Wampir został odrzucony na kilkadziesiąt metrów. Pluł krwią.

Wisteria: Dajesz, dajesz! Tylko na tyle Cie stać!? Jeden cios i już leżysz!? Załosny jesteś!

Podpełzła do Wampira i próbowała ponownie zadać cios ogonem. Vincent uniknął go.

Wisteria: Nie uciekaj, śmieciu.

Wbiła chłopaka w ścianę budynku.

Vincent: SECRETS OF BATS - WINGS.

Z jego ramion wyrosły ogromne skrzydła nietoperza, a on wzniósł się w powietrze.

Vincent: A więc nie będę się powstrzymywał. Walczmy! SECRETS OF BATS - TEETH.

Jego kły powiększyły się.

Wisteria: A co to za śmieszne igiełki!?

Odbiła się od ziemi za pomocą ogonów i z całej siły uderzyła Vincenta w twarz, łamiąc mu kły i nos. Wampir wzbił się jeszcze wyżej w powietrze.

Alladin: "Pomimo tego, iż jest Wampirem, nie daje sobie z nią rady. To załosne. Ciekaw jestem, czy ma jeszcze jakiegoś asa w rekawie."

Wisteria: Sądzisz, że wznosząc sie w wyżej, zmienisz coś na swoją korzyść!? Niedorzeczność!

Vincent: "Nie jestem w stanie jej pokonać. Jest o wiele silniejsza ode mnie. Teraz rozumiem, co miała na myśli Rosemary, mówiąc, że nie poradzę sobie w tym świecie. W porównaniu z tymi stworzeniami, jestem słaby."

Wisteria: AQUA REGIA.

Wystrzeliła substancją prosto w Vincenta, wypalając mu palce. Chłopak wrzasnął.

Wisteria: Głośniej, głosniej! To melodia dla moich uszu, gnido! AQUA REGIA.

Znów wystrzeliła wodą królewską. Do walki wtrąciła się Rosemary, która ochroniła Wampira własnym ciałem. Pomimo kontaktu z substancją, kwas jenie wypalił.

Wisteria: A więzdążyłaś odzyskać przytomność i użyć ataku niwelującego działanie wody królewskiej.

Rosemary: Z Ciebie, jak zwykle, jeden, wielki, rozgoryczony bachor.

Wisteria: A no. Witaj ponownie. Dawno żeśmy się nie widziały.

Rosemary: Ehhh. Byłabym wdzięczna, gdybyś pozwoliła Wisterii wrócić do siebie. Nie rób czegoś, czego ona będzie później żałowała.

Wisteria: Nonsens. W rzeczywistości, jestem prawdziwym odzwierciedleniem Wisterii. Jej całą nienawiścią do własnego losu. Osoba, którą jest zazwyczaj, to pozbawiona świadomości dziewczynka, nic więcej. To jej nędzna imitacja.

Rosemary: Rozumiem Twój ból, tłumaczyłam Ci to już tysiące razy. Ale pomimo tego, co czujesz w środku, nie masz prawa do tego, aby krzywdzić innych.

Wisteria: Ale tamtego dnia nikt nie zastanawiał się...

Rosemary: Tamten dzień, to przeszłość, idiotko! I nie wróci! Musimy żyć z myślą o przyszłości, a nie nieustannym rozpamiętywaniem przeszłości!

Wisteria: Ale...

Rosemary: Zrozum to w końcu i nie każ mi się powtarzać! Nie Ty jedyna cierpisz! Każdy z nas kogoś stracił. Każdy z nas także kiedyś odejdzie, zadając żywym osobom ten sam ból.

Wisteria zrobiła smutną minę. Jej przemiana ustąpiła. Rosemary podeszła do niej i przytuliła ją.

Rosemary: Gdybym ja miała czuć tak wielką nienawiść w stosunku do tego, co stało się z Evą, nie miałabym życia. Porzuć tą pieprzoną złość raz na zawsze. Jeli będziesz sie nią kierować, nigdy nic nie zdobedziesz. Staniesz się, jak potwór, który odebrał Ci wszystko... Chcesz taka być?

Dziewczyna płakała.

Wisteria: Ja już się nim stałam.

Rosemary: Nie, kochanie. Każdy ma prawo popełniać błędy, nawet wiele razy, jeli tylko dzieki nim bedzie w stanie pewnego dnia wyciągnąć wnioski. Jeli chcesz być smutna, będziemy smutne razem. Jeli chcesz płakać, płaczmy. Ale razem. Nie w samotności. I nie krzywdźmy tym nikogo. Świat może istnieć tylko dzięki miłości. Nienawiść go niszczy.

Dziewczyna łkała w niebo głosy. Kobieta przytuliła ją jeszcze mocniej.

Wisteria: Przepraszam, Rose. Ja...

Nagle uderzyło ją w głowę kilka kul energii. Dziewczyna upadła.

Alladin: A pokładałem taką nadzieję w tym potworze. Okazała się słaba, jak wszyscy zebrani tutaj.

Rosemary: Jak śmiałeś skrzywdzić Wisterie!? Ty...

Alladin: A jak ona śmiała skrzywdzić tak moich braci? Żałosna hipokrytko. Teraz, to oczywiste, że musimy zgładzić tego Wampira. Swoim żałosnym brakiem opanowania zapieczętowała jego losy.

Rosemary: Nie tkniecie już nikogo więcej. Nie pozwolę Wam!

Alladin: Wam? Moi bracia nie są już w stanie niczego zrobić. To ja będę walczył. To ja będę musiał uratować im tyłki. To ja, jak zwylke, będę musiał wszystko zrobić. Żałosne.

Vincent stanął pomiędzy Bazyliszkiem a Dżinnem.

Vincent: Przestań ich krzywdzić. Zawrzyjmy umowę. Poddam Ci się, jeżeli obiecasz nie skrzywdzić już nikogo więcej z obecnych tutaj.

Dżinn bardzo się zdenerwował. Zebrała się wokół niego niebieskawa aura.

Alladin: Umowy!? Z kimś takim, jak Wy!? Nikt z Was nie zostanie oszczędzony! CIRCLE OF POTENTIAL CHAINS.

Pojawił się duży okrąg, stworzony z błękitnych łańcuchów, który otaczał Alladina, Vincenta, Rosemary i Wisterię.

Rosemary: Co... Co to jest!?

Alladin: Naprawdę sądziłaś, że jestem jak moi bracia? Nonsens. Moje moce nie skupiają się tylko na kontrolowaniu energii świetlnej słońca... Potrafię także kontrolować energię potencjalną, nadawać jej formę. A wiesz, w jaki sposób?

Nagle wszystko, co znajdowało się w okręgu, przybrało niebieskawą barwę i uniosło się do góry. Z każdą chwilą barwa stawała się coraz intensywniejsza, a wszystko znajdowało się coraz wyżej. Vincent szybko złapał Rosemary i Wisterie i wyleciał z nimi z okręgu. Wszystkie przedmioty, które się w nim znajdowały, uległy unicestwieniu. Zamieniły się w tysiące błękitnych łancuchów, unoszących się w powietrzu.

Rosemary: Jakim cudem jesteś skory do czegoś takiego?

Alladin: Cóż. Siedząc tutaj, opuszczasz wiele wydarzeń ze świata zewnętrznego. Około dziesięć lat temu przeprowadzano badania w Licantrophi dotyczące zdolności Dżinnów. Badania wyniosły, że nie ograniczamy się tylko do kontrolowania jednego prawa własności. Potrafimy także kontrolować energię potencjalną. Zwyczajnie wykradamy ją z przedmiotów i istot znajdujących się w obrębie ataku. Energia potencjalna musi być równa pracy. Jeżeli wykradamy ją, praca także zostaje udaremniona, a przedmiot rozpada się w drobny pył... Czy może raczej przekształca się w to, co zechcemy... Ten Wampir mądrze postąpił. Gdybyscie tam zostali chwilę dłużej, Wasze ciała uległy by zniszczeniu. Sami stalibyście się łańcuchami.

Wisteria: Niewiarygodna zdolność, naprawdę. Ale dlaczego to wszystko robisz?

Patrzyła wycieńczona na Dżinna. Alladin spojrzał poważnie na dziewczynę.

Alladin: Każdy z nas chce życ. Prawda? Sądzisz, że jest nam jakoś lepiej, bo jesteśmy Dżinnami i posiadamy własne państwo? Jesteś idiotką. Tutaj panują prawa dżungli. Zabij lub zostań zabity. Ja nie pozwolę zginąć nikomu z mojej rodziny. Alibaba i Alishar mają mnie za kawała drania, przed którym czują trwogę... Ale tak naprawdę bardzo ich kocham. Nie pozwole już tknąć żadnego z nich...

Wisteria: Kochasz, powiadasz? To urocze. Współczuję Ci, że wszystko tak się toczy w Twoim życiu.

Dżinn zdenerwował się.

Alladin: Jak śmiesz mi współczuć, Ty śmieciu!

Tysiące łańcuchów ruszyło w ich stronę. Związały one Rosemary, Wisterie oraz Vincenta. Łańcuch z Wisterią przybliżył się do Alladina.

Alladin: Wiesz, że przez Ciebie moi bracia mogą zostać straceni!? Jeżeli się uprą i zarzucą im niekompetencję, zwyczajnie ich zabiją!

Uderzył ją pięścią w twarz. Następnie złapał ją za brodę i bardzo mocno ścisnął. Dziewczyna uśmiechnęła się.

Wisteria: Masz rację. Nie powinnam była ich krzywdzić. Zasłużyłam sobie na to wszystko.

Dzinn spojrzał na nią z nienawiścia. Opluł jej twarz.

Alibaba: Gardzę Tobą najbardziej z nich wszystkich. Gardzę Tobą właśnie za to Twoje, rzekomo, czyste serce. Gardzę Tobą, bo jesteś zakłamaną dziwką. I wiesz co? Nadszedł czas na Twoją resocjalizację.

Kopał ją w brzuch. Dziewczyna, pomimo bólu, uśmiechała się.

Wisteria: Przepraszam... Ja...

Vincent: Zostaw ją! To po mnie przyszedłeś, Ty skurwielu.

Alladin: Milcz! Tobą zajmę się później!

Łańcuch związał Wampirowi usta.

Rosemary: AQUA REGIA.

Kwas rozpuścił okowy.

Alladin: "Ona także!?"

Rosemary: Powiedziałam, że nie pozwolę Ci już więcej nikogo skrzywdzić!

W nadludzkim tempie zjawiła się obok Alibaby, opiekującego się nieprzytomnym Alisharem.

Alladin: Co Ty uskuteczniasz!?

Leciał w kierunku kobiety.

Rosemary: Oko za oko... ząb za ząb. AQUA REGIA.

Wylała kwas na jego braci. W momencie Alishar ocknął się. Obaj z Alibabą darli się w niebogłosy z bólu. Kwas wypalał ich ciało do kości.

Wisteria: Rose...

Alladin: Ty szmato! CIRCLE OF POTENTIAL CHAINS.

Stworzył ogromny okrąg i pobierał energię potencjalną ze wszystkiego do okoła.

Rosemary: FATAL ROAR.

Ryk odrzucił Dżinna, wbijając go w budynek. Blok zawalił się, przygniatając go. Łańcuchy zniknęły. Na ziemi leżały zmasakrowane ciała Dżinnów. Kwas nadal na nie oddziaływał. Rosemary opluła je i podeszła do Wisterii i Vincenta.

Wisteria: Nie musiałaś być aż tak drastyczna.

Rosemary: Zadarł z naszą rodziną. Skrzywdził Wyverna i Vipera. Nie mogłam mu tego darować.

Wisteria: Tak, ale...

Rosemary: Skończ już ten temat.

Przytuliła dziewczynę.

Vincent: "Jak mogła? To było okrutne i bezwzględne. Czyżby Rose naprawdę była taka w środku?"

Rosemary: Będziesz w stanie uleczyć Vipera i Wyverna?

Wisteria: Cóż. Wyleczenie Wyverna nie powinno być większym problemem. Utracił zapewne dużo krwi. Będzie musiał długo odpoczywać. Martwię się raczej o Vipera.

Podszła do poległych Bazyliszków.

Rosemary: Co masz na myśli?

Wisteria: Ten Dżinn, za pomocą energii słonecznej, wywołał udar cieplny u Vipera. Może się to skończyć tak, że nie będzie w stanie nawet się poruszyć.

Rosemary: Przeklęte stworzenia. Całe szczęście, że już nigdy nie będę musiała sobie zawracać nimi głowy.

Podniosła Bazyliszki i położyła na plecach. Szła w kierunku Wieży Eiffla.

Vincent: Poradzisz sobie?

Kobieta spojrzała zniesmaczona na niego.

Rosemary: To ja jestem głową tej rodziny. Jako jedyna mam jaja.

Wampir zaczerwienił się.

Vincent: Jak możesz!?

Rosemary: Ale wiesz. Jak chcesz być tak bardzo męski, to weź Wisterie na plecy.

Wisteria: Co!? Nie, nie, nie, nie, nie.

Była zakłopotana. Wampir spojrzał na nią zdziwiony. Dziewczyna zawstydziła się jeszcze bardziej.

Rosemary: Nie odstawiajcie cyrków. Jak najprędzej wracajmy do domu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki