FANDOM


3. Ból wspomnień Srebrzysta pełnia księżyca przykuła jej uwagę. Stanęła przed niewielkim okienkiem i zaczęła się mu przyglądać. 

Rosemarry: Co mi dziś powiesz, księżycu? Widzę, że jesteś w pełni swej okazałości.

Stała kilka minut, po czym zeszła na dół. 

Rosemarry: "Lojalność... Czy lojalność oznacza przyjaźń?"

Zatrzymała się i spojrzała ponownie w kierunku okienka. 

W pewnym momencie spojrzała na starą inskrypcję, widniejącą na budynku starej, zniszczonej biblioteki.

Rosemarry: "Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna, ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy." Cóż panie Einstein. Wilkołaków tamtego dnia to nie dotyczyło. Ich postęp nie był prymitywny czy dziecinny. Evangelina zginęła, a ja skonczyłam na laboratoryjnym stole i... Zaraz, zaraz!

Skierowała wzrok na Wieżę Eiffla i pobiegła w jej kierunku.

Rosemarry: " Wspominałaś coś o bibliotece. Pamiętam. Kiedy przebywałam w laboratoriach, Wilkołaki wspominały o pamiętnikach napisanych przez Wampiry, które zostały ukryte w jakiejś Bibliotece Wampirów. Twierdziły one, że owa biblioteka mieści się gdzieś w okolicach Wieży Eiffla. Udam się tam i postaram się znaleźć jakieś konkretne informacje."

W tym samym czasie Vincent przebywał w piwnicach kamienicy. Siedział na schodach i rozmyślał. Wspominał pojedynek, który przeprowadził dzień wcześniej.

Vincent: "Dżinny... Świat naprawdę poszedł do przodu. Nigdy nie miałem do czynienia ze zdolnościami tego rodzaju... Władza nad energią świetlną. Skoro tak, to czym było to ostatnie. Potential Energy Chains... Energia potencjalna? Ale jak to możliwe, że ktoś zyskał aż taką moc. Zdolności Rosemarry też są intrygujące. Nadal nie mam pewności, czy mogę jej ufać."

Po jego nogach przebiegł szczur. Chłopakowi zaczął burczeć brzuch.

Vincent: Głodny jestem.

Zauważył następnego szczura i zaczął biec w jego kierunku. Szczur uciekł mu sprzed nosa w niewiarygodnie szybkim tepie.

Vincent: Ehhh, tak jak mówiła Rosemarry. Nawet szczury posiadają Lifeart. Najwyraźniej będę musiał poczekać, aż ona... Ochłonie. "Jej reakcja... Ciekawi mnie co takiego się jej stało."

W tym samym czasie Rosemarry dobiegła do Wieży Eiffla i zatrzymała się.

Rosemarry: Nadszedl czas Cię odnaleźć, biblioteko. Mam nadzieje, że Wilkołaki Cię nie zniszczyły, bo w innym razie będę miała problem.

Przez kilka godzin rozglądała się w poszukiwaniu miejsca, w którym mogłoby być ukryte tajne przejście do biblioteki. Słońce grzało tak mocno, aż asfalt się topił. Mimo żaru, wydawało się, że temperatura w niczym nie przeszkadza kobiecie. Wręcz przeciwnie. Wyglądało to, jakby gorąc dodawał jej energii. Kobieta podeszła do budowli i zaczęła szukać na niej jakiś wskazówek

Rosemarry: "Nie wiem, na co ja liczyłam. Nie wiem nawet gdzie zacząć."

Ni stąd ni z owąd zauważyła, że jedna płytka obok wieży różni się od innych. Próbowała ją podnieść, jednak była ona bardzo dobrze przymocowana. W końcu zdenerwowała się

Rosemarry: CONJUNCTION OF POWER.

Płyta została zniszczona. Pod nią znajdowała się kartka.

Rosemarry: "Stare drzewo rośnie, akacja podąża drogą krętą, karmazynowy książę drzwi zniszczonych" Co to ma znaczyć. Chyba że. Gdzieś tu musi się kryć...

Vincent: Drzewo Akacjowe, droga, karmazynowe drzwi.

Rosemarry: Vincent!? Co Ty tutaj robisz!?

Vincent: Właśnie miałem zadać to samo pytanie. Dlaczego szukasz Biblioteki BloodMurderingów?

Rosemarry: Biblioteki BloodMurderingów? Ale skąd o tym wiesz?

Vincent: Kartka, którą trzymasz, jest czymś w rodzaju mapy. Stworzył ją mój ojciec. Bał się, że przyszłe pokolenia zapomną, gdzie meści się biblioteka, więc zapisał informację, jak się do niej dostać, aby można było ją odnaleźć w przyszłości. Niegdyś rosło tu drzewo akacjowe, a za nim znajdowała się mała dróżka. Na końcu dróżki, pod kamieniami, była czerwona klapa. Prowadziła ona do mojej rodzinnej biblioteki.

Rosemarry: No własnie. Biblioteka BloodMurderingów. Stąd Twoje nazwisko brzmiało mi znajomo.

Vincent: Nie rozumiem tylko, dlaczego jej szukasz?

Rosemarry: Nie ważne.

Vincent: Nie ufasz mi?

Rosemarry: Nie w tym rzecz.

Vincent: A więc o co chodzi?

Kobieta spuściła wzrok. Po jej twarzy pociekła łza.

Rosemarry: Chodź... Pokażę Ci.


7. Aby chronić najcenniejsze


Minęło kilka godzin. Rosemary obudziła się i próbowała stanąć na nogi. Cała się trzęsła.

Rosemary: "Nie rozumiem. Dlaczego się trzęsę? Czyżby to był strach? Co za silne bydle..."

Upadła na kolana.

Rosemary: "Ale najwyraźniej Vincent go pokonał. Całe szczęście... Straciłam bardzo dużo krwi i wiele z moich kości jest połamanych. Trochę czasu minie, zanim się zregeneruje."

Spojrzała na nieprzytomnego Wampira.

Rosemary: "Jest nieprzytomny. Dla niego najwyraźniej to też była ciężka walka. Zapewne nie ma się lepiej ode mnie."

Wstała obolała i powoli zmierzała w kierunku chłopaka. Jej uwagę przykuł cokół, na którym wcześniej stał Gargulec. Podeszła do niego i zauważyła na nim inskrypcję:

"Egzystencja bez miłości nie ma prawa bytu, jest czystą herezją, toteż istota ogarnięta w tym braku nigdy nie pozostanie zbawiona, lecz poniesie karę i będzie błądziła wiecznie, bez końca. Martin BloodMurdering, syn Jennifer i Roberta BloodMurderingów, brat Joanne i Vincenta Bloodmurderingów, człowiek z wampirzym sercem."

Niespodziewanie Wampir poruszył się. Kobieta odwróciła uwagę od inskrypcji i próbowała podejść jak najszybciej do niego. 

Rosemary: Nie ruszaj się! Ja już idę!

Podeszła do chłopaka i uklękła obok niego. Z jej ciała zaczął wydostawać się biały gaz, który otoczył ją i Vincenta. 

Rosemary: ANTISEPTIC.

Vincent: Nie rób ze mnie umarlaka. Wszystko jest dobrze, za kilka godzin zregeneruje się w stu procentach. Dam sobie radę.

Próbował szybko wstać. Nagle zaczął kasłać i pluć krwią. 

Rosemary: To nie jest jakaś tam moja zachcianka. Jesteś ciężko ranny. Musisz leżeć. Zabiorę Cię do kamienicy i...

Vincent: Nie.

Rosemary spojrzała zdziwiona na chłopaka. Miał on stanowczą minę.

Vincent: Przybyliśmy tu w konkretnym celu. Nie możemy się teraz wycofać.

Rosemary: Czasem trzeba. Z resztą nie baw się w bohatera, debilu! Muszę Ci pomóc, ale nie mam pojęcia jak. Masz pełno obrażeń wewnętrznych...

Nagle zemdlała. Przyśniła jej się ponownie Evangelina.

Evangelina: Nie wiesz, jak mu pomóc, mimo że studiowałaś medycynę?

Rosemary: Evangelina!? Ale jak Ty to zrobiłaś!?

Evangelina: Powiedziałam Ci, że wiara urzeczywistnia niemożliwe. Jesteśmy teraz w pewnego rodzaju więzi. Ale nie przyszłam tutaj dla zabawy.

Rosemary: A więc po co?

Evangelina: Vincent umiera.

Rosemary miała grobową minę. 

Rosemary: Ale jak to!?

Evangelina: On jest Wampirem. Nie znasz starego mitu, o tym, że wbity w serce osikowy kołek zabija Wampira?   Ale to tylko mit. Serce Wampira jest jego piętą achillesową. Wystarczy je lekko uszkodzić, a to może doprowadzić do zgonu. Wampiry szybko się regenerują, ale on się nie zregeneruje, dopóki jego serce jest uszkodzone.

Rosemary: No ale... Ale co ja mogę zrobić!?

Evangelina: Nie przypuszczałam, że Gargulec aż tak was poturbuje. Nie wiem, ile czasu masz, aby mu pomóc, jednak musisz się pośpieszyć. 

Rosemary: No ale jak!?

Evangelina: Opowiadałam Ci o Bramach Brzasku i Zmierzchu. Dzięki Bramie Brzasku, możesz go uratować. Muszę Cię jednak przestrzec, że wybór drogi będzie trudny. Zmierzch będzie Cię kusił. Będzie proponował Ci to, o czym najbardziej marzysz. Musisz się temu oprzeć, bo Vincent jest ważnym elementem, a jeśli umrze...

Rosemary: Nie rozumiem.

Evagnelina: On nie może o niczym wiedzieć. Nie może świadomy przekroczyć Bramy Brzasku, bo ta go nie wpuści. Wampiry i Wilkołaki są nieczyste i jeżeli są świadome, nie mogą wkraczać w sakralne miejsca. 

Rosemary: Kompletnie nic nie rozumiem! Evangelina: Będziesz musiała przekonać Brzask, aby wyleczył Vincenta.Wiem, że kompletnie nic nie rozumiesz, ale nie nadszedł jeszcze czas, aby wszystko stało się dla Ciebie jasne. Nasz czas minął. Losy całego Rebelland spoczywają teraz w Twoich rękach. Do zobaczenia, Rose. Zaczęła płonąć. Rosemary obudziła się.

Vincent: Co Ci się stało? Zemdlałaś tak nagle. 

Rosemary: Nic, na chwilę zasłabłam. Możesz iść dalej? Vincent: Tak, pewnie.

Mimo, że odczuwał niewiarygodny ból wbijających się mu żeber we wnętrzności, zacisnął zęby i wstał jakby nigdy nic. Rosemary poszła w kierunku cokołu i go zniszczyła.

Rosemary: AQUA REGIA.

Vincent: Co Ty wyprawiasz?

Rosemary: "On już wystarczająco dużo przeszedł. Będzie lepiej, jeżeli się nie dowie." Nic takiego. Ja zwyczajnie ratuję Ci życie. FALLING BLACKNESS.

Vincent od razu zemdlał.

Rosemary: Musisz być bardzo wycieńczony, jeżeli tak szybko padłeś po Falling Blackness. Śpij spokojnie. Ja się zajmę wszystkim.

Zastanawiała się, jak przenieść chłopaka do Bramy Brzasku. Jedna jej ręka była złamana. Próbowała podnieść go drugą, jednak poczuła niemiłosierny ból połamanych kości. 

Rosemary: "Wiele z moich kości zostało złamanych. Moje Lifeart jest u kresu swych możliwości. Kiedy już z tego wyjdziemy, biorę się za ostry trening." CONJUNCTION OF POWER.

Uniosła jedną ręką chłopaka i zaciskając zęby z bólu, pobiegła w nadludzkiej prędkości w stronę korytarza, który wówczas zauważyła. Wzdłóż tajemniczego korytarza były rozwieszone najróżniejsze obrazy, a na ścianach paliły się pochodnie. 

Rosemary: "Nie powinnam była przypominać mu, że jego rasa została wytępiona. Mam nadzieję, że to nie będzie ostatnia rozmowa, jaką przeprowadziliśmy."

Korytarz się skończył. Przed Rosemary mieściły się dwie, ogromne bramy. Jedna była wykonana ze złota, zdobiona krzewami róż, a za nią świeciła się żółta poświata. Druga była czarna, obrastały ją ciernie, a widać w niej było jedynie ciemność. Rosemary, bez chwili wahania, obrała złotą bramę, jednak zatrzymał ją tajemniczy głos.

Nicholas: PRESSURE. Jesteś taka pewna swego wyboru?

Kobieta spojrzała w stronę Bramy Zmierzchu. W oddali było widać czerwone oczy.

Rosemary: W zupełności.

Nicholas: Zaczekaj! Ciemne moce także mogą go uleczyć!

Rosemary: Dziękuję, ale wolę...

Nicholas: Zdać się na łaskę Adama? Myslisz, że on uleczy takie żałosne istoty, jak Wy!? 

Rosemary: Nie Tobie przyszło to oceniać!

Nicholas: Ja pragnę jedynie spełnić Twoje marzenia. Brama Zmierzchu to nie tyle ciemność, co miejsce, w którym czas się zatrzymał. Mogę to wykorzystać. 

Rosemary: Naprawdę, ja...

W ciemności pojawiły się ogromne płomienie.

Evangelina: Rose!

Reakcja Rosemary natychmiastowo zmieniła się.

Evangelina: Rose, obiecałaś! Obiecałaś mi, że wyjdziemy z tego! Nie dotrzymałaś słowa! Jeżeli tu wejdziesz, Vincent będzie zdrowy, a ja powrócę do świata żywych. Czy nie tego chciałaś? Będzie jak dawniej, a co się wydarzyło, nigdy się nie wydarzy.

Po policzku Rosemary pociekła łza.

Nicholas: Płaczesz? Może powiesz mi, co takiego powiedziała Ci ta kobieta?

Rosemary: To takie podłe.

Nicholas: Ale co?

Rosemary: Zdradź mi swoje imię.

Nicholas: Nicholas. Nicholas TwilightCommanding.

Rosemary: Otóż Nicholasie TwilightCommanding. Znam bardzo dobrze tą zdolność. Pressure... Zmierzyłam się z nią jakieś sto piędziesiąt lat temu. Jest to unikatowa umiejętność. Wykorzystujesz telepatię, aby wychwycić słabości swojej ofiary. Potem tworzysz ogień i załamujesz światło, aby stworzyć iluzję wzrokową. To, co słyszę, jest halucynacją, która powstaje w mojej głowie. Nie powiem Ci co mi ona powiedziała. To nie Twoja sprawa. Wiem dobrze, kim jesteś i do czego jesteś zdolny, zarówno Ty, jak i cała Twoja rasa. Dałam się poważnie poturbować w walce z Gargulcem...

Upadła na kolana wycieńczona.

Rosemary: Ale Tobie nie dam się pokonać! 

Wstała resztkiem sił i przeszła przez Bramę Brzasku. 

Nicholas: Nie zdajesz sobie nawet sprawy, że to bez znaczenia, którą bramę wybierzesz, i tak zapłacisz najwyższą cenę. Ehhh. Niby tak różnorodne rodzeństwo, a w tym jesteśmy podobni. Kobieto, widzieliśmy się po raz ostatni. 

Zaśmiał się i zniknął w ciemności.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki