FANDOM


12. Ten ostatni raz


Vincent podskoczył i z nadludzką prędkością zadał nieznajomemu cios pieścią w twarz. Pod wpływem uderzenia, Marshall cofnął się o kilka metrów w tył.

Vincent: Draniu! Wszędzie poznam to Lifeart! Jesteś Wilkołakiem!

Zaczął go uderzać i kopać. Wilkołak blokował każdy z ciosów Wampira.

Vincent: Czego tu szukasz!?

Podciął chłopaka jedną nogą, zaś drugą kopnął w twarz. 

Marshall: Nie dam się nikomu tak poniewierać! CONJUNCTION OF POWER.

Uderzył Vincenta w brzuch. Wampir odleciał na kilkadziesiąt metrów w tył, niszcząc będący za nim budynek.

Vincent: Cholera.

Wygrzebał się w gruzów i biegł w kierunku Marshalla. Chciał zadać kolejny cios, jednak Wilkołak złapał go za rękę, zanim ten uderzył.

Marshall: Jeżeli chcesz przeżyć, to musisz mnie wysłuchać!

Wampir spoważniał.

Vincent: Co... Masz na myśli?

Tymczasem Rosemary nadal była w jadalni i obżerała się. W pewnym momencie wstała od stołu i szybko wyskoczyła przez okno. W kamienicę uderzyła niewiarygodnie potężna wiązka energii, zmieniając ją w stertę gruzu.

Rosemary: Tak jak myslałam. Nie zabiłam Cię... Jonathan!

Dżinn zaczął klaskać. Rosemary spojrzała za siebie. Chłopak unosił się nad gruzami kamienicy.

Jonathan: Naprawdę. Jestem pod wrażeniem Twoich umiejętności bojowych. Nie przypuszczałem, że będziesz mogła nam przeszkodzić w misji. Nie doceniłem Cię.

Rosemary: Misji? Jakiej misji?

Jonathan: Jakiej? To Ty się jeszcze nie domyśliłaś? Naszą misją było schwytanie tego Wampirka. Acrypan zlecił  to zadanie mnie, Johnowi i Josephowi. Z początku miało to być barzo proste. Cel był osłabiony, zdezorientowany, samotny. Niefortunnie pojawiłaś się Ty. Wszystko się zmieniło.

Rosemary: A gdzie właśnie masz swoją elitę?

Nastała chwila ciszy.

Jonathan: Nieżyją. Zabiłaś ich. 

Rosemary: To...

Jonathan: Zamknij się. Nie obchodzi mnie to. Jeżeli nie dawali Wam rady i w skutek tego zginęli, byli nic niewartymi śmieciami i nie dbam o to, co się z nimi stało, jednakże... Zraniłaś mnie. Regeneracja zajęła mi trochę. Tym razem pokażę Ci, jak wygląda prawdziwa moc. Skosztujesz smaku prawdziwego bólu. ILLUMINATION.

Jego ciało otoczyła błękitna poświata. Była ona coraz intensywniejsza i ogarniała coraz większy obszar. 

Rosemary: Jak... Jak można traktować tak własne rodzeństwo? Nie rozumiem Cię. Przecież... Przecież rodziny się nigdy nie wybiera. To czy kogoś kochasz, czy nie, nie zależy od tego, ile ma w sobie mocy. Więc nie rozumiem. Jak można traktować tak swoją rodzinę!?

Jonathan: Kobieto. Zadam Ci pytanie. Ile lat już żyjesz w Rebelland? Czy nie jest to ciężki świat, w którym trzeba być bezwzględnym, aby przetrwać? Nie sądzisz, że miłość czy przywiązanie powoduje naszą autodestrukcje?

Po policzku Bazyliszka pociekła łza.

Rosemary: Nie... Rebelland jest ciężkie i smutne, szare, ale... ale... Ale nie byłoby takie, gdyby nie ta Twoja bezwzględność! Jeżeli świat byłby bardziej czuły i skupiał się na miłości, przyjaźni, zaufaniu, a nie ciągłych wojnach o władzę, to byłby lepszy!

Jonathan: Gówno prawda!

Rosemary: Odzyskałam starą przyjaciółkę! Zyskałam nowego przyjaciela! Kilka dni temu myślałam dokładnie to samo, co Ty, ale teraz mam inne mniemanie! 

Jonathan: Nie interesuje mnie to. Zamierzam Cię zabić a następnie złapać to ścierwo i zabrać do Arcypana.

Rosemary: Rozumiem. A więc możesz mnie zabić, ale gwarantuje Ci, że nie pozwolę Ci schwytać Vincenta! 

Potężna energia, wytwarzana przez Jonathana, próbowała pochłonąć Rosemary.

Jonathan: Nie próbuj się temu opierać. Nie próbuj przed tym uciekać. Destrukcyjna siła Illumination i tak Cię pochłonie. Giń!

Vincent: Szczerze w to wątpię. INSIGNIA OF THIRTEEN CROWNS.

Ciało Vincenta zaświeciło się. Energia została odrzucona w stronę Jonathana. Nastał wybuch.

Rosemary: Vincent! Nie powinno Cię tutaj być!

Vincent: Przerabialiśmy już raz ten scenariusz. Nie zostawię Cię samej.

Kobieta uśmiechnęła się. Spojrzała się zdziwiona na nieznajomego przybysza.

Rosemary: Uhm. A to kto?

Vincent: A bo ja wiem!? Łazi za mną jakiś palant!

Marshall: Zamknij się, dupku! Jestem Marshall WolfMutinying.

Rozległ się śmiech Jonathana.

Jonathan: Marshall, tak? Nowa perełka w klanie WolfMutinyingów? Naprawdę, rozmnażacie się jak insekty. Trzeba coś z tym zrobić.

Nagle Marshall uderzył z pięści Dżinna w twarz. Z ust polała mu się krew.

Marshall: Nie waż się obrażać mojej rodziny. 

Jonathan: Szkodniki! ENERGY BALLMULTIPLE - TEN.

Dziesięć błękitnych kul poleciało w stronę bohaterów. Wszyscy odskoczyli. Vincent zaczął walczyć z Dżinnem. Starał się go uderzyć, jednak każdy jego cios zostawał blokowany przez Jonathana. Nagle wtrącił się Marshall i próbował kopnąć Dżinna od tyłu w głowę. Ten schylił się i uniknął kopnięcia.

Jonathan: Tylko na tyle Was stać?

Rosemary: No co Ty. Znowu mnie nie doceniasz? BULLET ANT STING.

Zaczęła atakować Dżinna i próbowała wbić mu żądło, jednak ten skutecznie jej unikał. Nagle uderzył kobietę w brzuch.

Rosemary: Jej. Masz krzepę. FATAL ROAR.

Wydała w siebie ogromny ryk. Jonathan odleciał na kilka metrów w tył. Budynki, które ich otaczały, rozpadły się.

Marshall: Zostawcie to mi!.

Uderzył Jonathana pięścią w plecy. Kiedy Dżinn odwrócił się w jego stronę, uderzył go w twarz. Jonathan chciał oddać Marshallowi, jednak ten oskoczył, a następnie całym ciałem uderzył go w brzuch. Dżinn zaczął pluć krwią i mimo, że wydawał się wycieńczony, śmiał si.ę.

Jonathan: Postawiłem sobie dwa priorytety. Pierwszy, to Cię wyeliminować, Rosemarry. Drugi to schywytać tą szmatę. Niestety, te priorytety zaślepiły logikę działania. Mój błąd. Zapłacicie za to.

Marshall: Twierdzisz, że stać Cię na więcej? Wątpię.

Uśmiech z twarzy Jonathana, zniknął.

Jonathan: Co chcesz przez to powiedzieć?

Marshall: Klan RoseRullingów. Jesteście ustawieni najniżej w hierarchi klanów szlacheckich. Posiadacie niewiele mocy, pięniędzy czy władzy. Widzisz, prawda taka, że robisz brudną robotę za Wilkołaki, bo próbujesz podwyższyć swoją rangę. Mam rację?

Jonathan: Cóż, niebywałe. Mimo że jesteś z pierwszego lepszego śmietnika, byłeś w stanie to wszystko ogarnąć i logicznie wytłumaczyć. Brawo! Jesteśmy najniżej w hierarchi klanów szlacheckich, fakt. Do ogromnego majątku i władzy brakuje nam trochę, to również prawda, jednak widzisz... Ja nie urodziłem się w pierwszym lepszym śmietniku, a moja mama nie była kurwą!

Zaśmiał się. Marshall wpadł w furię. Rzucił się na Dżinna i zaczął okładać go pięściami.

Jonathan: Logika... Logika pozwala na wszystko. ILLUMINATION.

Nieoczekiwanie, ponownie pojawiła się błękitna energia. Była ona tak intensywna, że pochłonęła Jonathana i Marshalla. Nie dało się ich dostrzec.

Rosemary: Cholera! Musimy mu pomóc!

Vincent spojrzał się zmieszany na kobietę.

Vincent: Nie wiem, czy chcę mu pomagać. Jest Wilkołakiem.

Kobieta zdziwiła się, po czym podeszła do chłopaka i uderzyła go w twarz. 

Rosemary: Jest taka pewna prawda w życiu. Nie należy patrzeć na wygląd czy przynależność. Zawsze trzeba patrzeć w serce. Nie wiem, co wydarzyło się pomiędzy Wami, kiedy mnie nie było, ale on obrywa, ponieważ nam pomaga! Naszym zasranym obowiązkiem jest pomóc jemu!

Vincent: Może rzeczywiście masz rację, ale... Nie potrafię dostrzec w nim kogoś więcej niż Wilkołaka. Wybacz, ale...

Kobieta odeszła od Wampira i pobiegła w stronę błękitnego światła.

Vincent: "Idiotka!"

Chwilę później, wyszła z owego światła. Niosła Marshalla na plecach. Była wycieńczona.

Marshall: Nic mi nie jest, kobieto. Nie potrzebnie tam wchodziłaś.

Rosemary: Nie marudź... Debilu. Jeżeli bym tam nie weszła i nie wyniosła, szybko byś zginął. Ja byłam tam zaledwie kilka sekund, a jestem wycieńczona.

Położyła go obok Vincenta i spojrzała na Wampira. Był on obrażony na nią, że pomogła Wilkołakowi. Nagle Rosemary przytuliła Vincenta. Chłopak był zaskoczony. Po jej policzku pociekła łza.

Jonathan: Idioci! Zniszczę Was! Zniszczę, co do jednego! POTENTIAL ENERGY CHAINS

Przedmioty, wokół Dżinna zaczęły się unosić i rozpadać. Za nim zaczęło tworzyć się tysiące, ogromnych, błękitnych łańcuchów.

Rosemary: Wy dwoje, musicie stąd uciekać! To nie jest byle jaki przeciwnik! Powstrzymam go, a Wy uciekajcie!

Vincent: Słucham!? Nie! Nie zostawię Cię!

Rosemary: Więc zginiemy wszyscy!

Vincent: Nie interesuje mnie to! Ja nie zostawiam przyjaciół!

Kobieta odwróciła się w stronę chłopaka. Po jej policzku pociekła łza. Wyciągnęła z nogawki Miecz Lykanów i rzuciła go Vincentowi.

Rosemary: Musisz tym razem postąpić inaczej. Jeżeli skupisz się na mnie, Rebelland zostanie niszczone... Nie możesz pozwolić na to, ay kolejny świat został zniszczony, a tym bardziej nie przez istoty, które zniszczyły tamten świat.

Zaczęła biec w kierunku Jonathana. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.

Rosemary: Nie wiem, czy to przypadek, że się spotkaliśmy. Odnoszę wrażenie, że było to nam zapisane. Od kiedy Cię tylko zobaczyłam, wiedziałam, że jest w Tobie coś wyjątkowego... Zrób coś dla mnie i obiecaj mi... Obiecaj, że uratujesz Rebelland i sprawisz, że nie będzie takie szare! Obiecaj, że nadasz mu barw! Podążaj za marzeniami! I pamiętaj... Nigdy nie kieruj się nienawiścią, bo inaczej zatracisz siebie!

Wampir stał jak słup. Nie wiedział co zrobić. Ciało kobiety powoli rozpadało się, mimo to ona walczyła zdeterminowana. Chciał do niej pobiec, jednak Marshall złapał Wampira za nadgarstek i zaczął ciągnąć w drugą stronę. Wampir nie opierał się. Wiedział, że nie jest już nic w stanie zrobić. Oboje opuścili miejsce walki.

Jonathan: Rozpadasz się. Zabiję Cię, a potem dowrę tę dwójkę!

Śmiał się głośno.

Rosemary: Wybacz, ale to Ci się nigdy nie uda. Oboje zapłacimy najwyższą cenę. SECRET OF RUBY SHINE.

Jonathan: Co to jest!?

Oczy Rosemary zamieniły się w dwa rubiny a jej ciało zaczęło przeistaczać się w ogromnego węża.

Rosemary: Najpotężniejszy atak, jaki miałam okazję poznać w całym swoim życiu. Poświęcę własne życie, aby Cię zapieczętować. Już nigdy nikogo nie skrzywdzisz. Nigdy nie znieważysz kogoś, kto nie ma mocy. To będzie Twoja klątwa. 

Wokół ich pojawiło się ogromne, rażące, czerwone światło, pod wpływem którego ciało kobiety rozpadło się doszczętnie. Kiedy blask ustał, Dżinn padł na ziemię.

Jonathan: "Nie mogę się ruszyć. Klątwa, powiadasz? Ciekawe."

Stracił przytomność.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki