FANDOM


10. W sercu na zawsze


Z rany Adama wylewało się coraz więcej krwi. Mężczyzna daremnie próbował powstrzymać krwotok. Z każdą chwilą był coraz słabszy.

Adam: A więc wygrałaś... Evangelino.

Evangelina: Nie traktuję tego jak wygraną... Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?

Spojrzała na Adama. Mężczyzna był zdziwiony, gdyż w twarzy Evangeliny nie było widać złości czy nienawiści.

Evangelina: Byłam wtedy zwyczajną dziewczyną, która straciła wszystko.

Zaczęli wspominać. Evangelina leżała nieprzytomna na trawie. Niebo było bezchmurne i błękitne. Otaczały ją liczne drzewa owocowe. Nagle obudziła się. Wstała zdziwiona i rozglądała się.

Evangelina: Gdzie ja jestem!? Przecież ja...

Adam: Jesteś w domu.

Kobieta spojrzała zaskoczona na stojącego za nią mężczyznę.

Evangelina: Kim jesteś!? Gdzie ja jestem!?

Adam: Spokojnie. Nie denerwuj się. Nazywam się Adam. Jestem czwartym Archaniołem.

Evangelina: "Archaniołem!?" Mam rozumieć, że jestem w Niebie!?

Adam: Owszem.

Uśmiechnął się.

Adam: A jak brzmi Twoje imię?

Evangelina: Evangelina... Evangelina CherryPreferring.

Adam: Piękne imię.

Evangelina: Muszę wracać... Mojej przyjaciółce grozi niebezpieczeństwo. Muszę jej pomóc.

Pobiegła przed siebie.

Adam: Nie możesz. Właśnie zakończyłaś etap ziemskiego życia. Jesteś w Niebie. Aniołom zabronione jest bezpośrednie ingerowanie w losy śmiertelników. Przykro mi.

Evangelina: Ale ja muszę! To moja przyjaciółka!

Adam: Nie rozumiesz? Obojętnie co się stało, nic jej nie będzie. Jeżeli będzie miała szczęście, zachowa ziemskie życie. Jeżeli umrze, prawdopodobnie zjawi się tutaj. Teraz najważniejsze jest, abyś odpoczęła i nabrała sił. Powinnaś coś zjeść.

Spojrzał ciepło na kobietę i uśmiechnął się. Evangelina uspokoiła się.

Evangelina: No dobrze. Więc co takiego mogę zjeść?

Adam: Rozejrzyj się. To wszystko jest do jedzenia.

Kobieta zastanawiała się, które owoce powinna wybrać. Nagle zauważyła drzewo wiśniowe. Wydawała się oszaleć z tego powodu.

Evangelina: Wiśnieeeee!

W nadludzkim tępie podbiegła do drzewa. Wspięła się po jego pniu, siadła na gałęzi i konsumowała owoce.

Adam: Teraz już rozumiem, czemu masz na nazwisko CherryPreffering.

Zaśmiał się. Kobieta wystraszyła się. Mężczyzna siedział obok niej, na gałęzi.

Evangelina: Ale... skąd się tu wziąłeś!?

Adam: Jestem Aniołem. Podleciałem tu na skrzydłach.

Evangelina: Szybko Ci zeszło.

Adam: Ty też potrafisz poruszać się w nadludzkim tempie.

Evangelina: Naprawdę!? Cóż... To cudownie. Zapewne też mam skrzydła?

Adam: Bingo!

Zaśmiał się. Kobieta zrywała wiśnie garściami i bardzo szybko je zjadała. Nastała chwila ciszy.

Adam: Musisz mieć jakąś ukrytą siłę.

Evangelina: Słucham? Jaką siłę?

Ada: Jesteśmy na Polach Elizejskich. To jedno z najświętszych miejsc w całym Niebie. Mało kto ma szansę tu trafić. Pojawiają się tu tylko osoby z czystym sercem i potężną siłą woli. Pewnie w przyszłości będzie z Ciebie cudowny Anioł, chociaż już wyglądasz cudownie.

Kobieta spojrzała na siebie. Była ubrana w brudne, zniszczone szmaty. Zrobiła się czerwona.

Evangelina: Wyglądam jak czupiradło! Nie patrz na mnie, nie patrz, nie patrz!

Mijały lata. Oboje, każdego dnia zacieśniali więzi między sobą, zwierzali się sobie ze wszystkich sekretów, wygłupiali się, spędzali ze sobą każdą chwilę. Pewnego dnia leżeli na trawie i przyglądali się jezioru i zachodowi słońca.

Evangelina: Powiem Ci, że Niebo to cudowne miejsce. Nigdy nie czułam się tak szczęśliwie. Jest idealnie.

Adam: Naprawdę? Cóż, nie ma idealnych miejsc. Nawet Niebo ma swoją ciemną stronę.

Evangelina: Co masz na myśli?

Adam: Wojny. Nawet tutaj, w cudownym Niebie, są wojny. Każdego dnia walczymy z Demonami i wielu z nas ginie.

Evangelina: Walczycie? Dlaczego ja nigdy nie walczyłam?

Adam: Coż, jesteś jeszcze na to za młoda. Kiedyś nauczę się zdolności, jakimi posługują się Anioły, ale ten czas jeszcze nie nadszedł.

Minęło kilkadziesiąt lat. Była noc. W Rebelland trwała bardzo krwawa wojna, pomiędzy Aniołami a Demonami. 

Adam: Anioły! Nie poddawać się! Nie możemy tego przegrać! Wybić, co do jednego!

Zabijał mieczem każdego Demona, jaki tylko stanął mu na drodze. Cała okolica była ogarnięta pożarem. Anioły atakowały za pomocą wiatru. Demony atakowały ogniem. Wiele z nich, walczyło również za pomocą mieczy. 

Nicholas: Bracie! Zaprzestań w końcu, proszę! Nie przybyliśmy do Rebelland w celu walki z wami! Obchodzimy z naszymi przyjaciółmi Święta Eterowych Lasów! 

Adam: Nicholas, zrozum to w końcu! Takie jest prawo! Nie wolno nam ingerować w życie Rebellandczyków! Nie możecie się tu pojawiać, niezależnie od celu! Jeżeli natychmiast nie opuścicie tego świata i nie wrócicie do Piekła... będę zmuszony osobiście zabić Was wszystkich!

Nicholas: Rozumiem. Nigdy się nie zmienisz. Jestem więc zmuszony walczyć z Tobą... Nie pozwolę zabijać Ci moich przyjaciół!

Wyjął miecz i zaatakował brata, raniąc go w rękę. Adam był zmuszony również wyjąć miecz i walczyć z bratem. Nagle podszedł do nich jeden z Demonów.

Richard: Nicholas, wystarczy. Centaury zrobiły swoje. Zemsta się dokonała.

Nicholas głośno się zaśmiał.

Adam: Jaka zemsta, dranie!?

Miał podejrzliwą minę.

Richard: Takiś ciekawy? Biegnij sprawdzić, jak się mają Twoi przyjaciele. Nie najlepiej z nimi.

Adam: Dranie! Coście zrobili!?

Chciał zaatakować mieczem Richarda, jednak Nicholas stanął pomiędzy nimi i skontratakował.

Richard: HELL GATE.

Pojawiła się ogromna, płonąca brama, zrobiona z ludzkich kości i czaszek.

Nicholas: Od ponad tysiąca lat traktujesz mnie jak śmiecia. Przywykłem do tego. Nigdy jednak nie daruje Ci zabijania moich przyjaciół. Teraz przyszedł czas, abyś za to wszystko zapłacił. Miłego dnia, Adam.

Wszedł z Richardem do bramy. Inne Demony również wchodziły do bramy i wracały z powrotem do Piekła. Zdesperowany Adam biegł i szukał swoich przyjaciół. Nagle zauważył grupę Centaurów, masakrującą zwłoki Aniołów. 

Adam: Zostawcie ich! APNEA.

Centaury zdąrzyły uciec, zanim atak zdołał je dosięgnąć. Adam podbiegł do poległych Aniołów. Był zszokowany. Podleciała do niego zakrwawiona Evangelina. Z jej oczu zaczęły lać się łzy.

Peter: Choleraaaaa! Obudźcie się! Przyjaciele!

Evangelina: Próbowałam im pomóc, ale nie dałam rady... Przepraszam.

Mężczyzna spojrzał zrospaczony na kobietę.

Adam: Nie martw się! Oni zaraz się obudzą! Ożywię ich!

Na jego twarzy pojawił się histeryczny uśmiech. Wierzył głęboko, że nic się nie stało i będzie w stanie ożywić przyjaciół. 

Evangelina: Adam...

Adam: Przecież znam tysiące ataków, żyję tyle lat! Któryś musi zadziałać! Użyję najsilniejszego! BLESSING.

Ciała poległych przyjaciół zaświeciły się, po czym zgasły.

Evangelina: Adam, to na nic! Spójrz prawdzie w oczy! Oni umarli! Nie istnieje w całym świecie atak, który jest w stanie zwrócić czyjeś życie!

Uśmiech zniknął z twarzy Adam.

Adam Więc po co uczyłem się ich całe życie, jeżeli teraz nie potrafię nawet ocalić moich przyjaciół!?

Zaczął wrzeszczeć i płakać.

Adam: To Rebellandczycy ich zabili! Te śmieci! Nienawidzę... Nienawidzę ich!

Kobieta patrzyła ze współczuciem na zrozpaczonego przyjaciela. Wspomnienia zniknęły.

Evangelina: Tamtego dnia przeżyłeś tragedię, która doprowadziła Cię do obłędu. Od tamtego momentu nienawiść w Twoim sercu była coraz większa. Zabijałeś każdego Rebellandczyka, jakiego tylko spotkałeś. Miałam wśród niech wielu przyjaciół, ale Ty... Nawet ich nie oszczędziłeś. Zaślepiła Cię nienawiść. Pan stwierdził, że musisz się zmienić i pozbawił Cię tytułu Archanioła. Za karę, zostałeś zesłany do Rebelland i zamknięty w Bramie Brzasku. Ale to nic nie dało.

Przytuliła mężczyznę.

Evangelina: Mimo tego, że wszyscy stracili nadzieję, ja nigdy tego nie zrobiłam. Nigdy Cię nie nienawidziłam. Uważam, że wszystkim należy wybaczać, jakąkolwiek zbrodnię by popełnili. Czasami jest ciężko, czasami zbrodnia jest potworna. Zawsze jednak powinniśmy karać, a następnie wybaczać, bo inaczej nienawiść zacznie nas niszczyć.

Adam uśmiechnął się i przytulił kobietę. Po jego policzku polała się łza.

Adam: Evangelino... Przepraszam.

Wstał i podniósł ręce do góry.

Adam: BLESSING.

Ciało Rosemary, Evangeliny i Vincenta zaświeciło się. Wszelakie rany, jakie mieli, zniknęły. 

Adam: Wasza wola jest ogromna. Blessing uzdrawia kogoś tylko wtedy, jeżeli inni głęboko tego chcą. Wasza chęć wspólnego szczęścia jest na tyle ogromna, że byłem w stanie uzdrowić Was wszystkich... Już wiem, czemu tamtego dnia pojawiłaś się na Polach Elizejskich... Tak jak przypuszczałem, stałaś się cudownym Aniołem.

Po policzkach Evangeliny pociekły łzy.

Evangelina: Nie można użyć Blessing na sobie, prawda?

Mężczyzna uśmiechnął się.

Adam: Wiesz... Jest coś, o czym zawsze chciałem Ci powiedzieć, lecz nigdy nie miałem na to odwagi... Ja...

Padł na ziemię. Evangelina podbiegła do niego i położła jego głowę na swoich kolanach. Mężczyzna nieżył. 

Evangelina: "Chciałeś mi coś powiedzieć... Nie zdążyłeś."

Zaczęła bardzo głośno szlochać.

Rosemary: "Już rozumiem. Więc nie chodziło o Twój honor, tylko o jego. Teraz już rozumiem, dlaczego nie było w Tobie nienawiści, tylko smutek. Ehhh... Evangelino."

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki